Krótka Historia Wysp – Mitologia celtycka

Tym razem o obrzędach i celtyckiej mitologii. Zapraszam.

Zacznijmy od kilku pytań, jakie zapewne stawiali sobie Celtowie: “Czy plony będą obfite?”, “Czy nasz władca wyzdrowieje a bitwa zostanie wygrana?”. Na takie pytania odpowiadali druidzi, czyli celtyccy kapłani; pośrednicy między ludźmi a bogami. Celtowie darzyli ich największym szacunkiem. Tradycję przekazywano ustnie (na nasze nieszczęście, bo nie mamy żadnych ksiąg, listów czy historii pisanych celtycką ręką). Bano się słowa pisanego. Wierzono, że zapamiętywanie i przekazywanie sobie tradycji w formie ustnych przekazów utrzymuje ją żywą i wzmacnia więzi. Według cytowanego już nie raz Cezara, studia wiedzy tajemnej, czyli “szkolenie druida” trwało nawet dwadzieścia lat! Długo, bo trzeba było wszystko mozolnie i skutecznie zapamiętywać. Nie było żadnych ksiąg z których można byłoby korzystać. Polegano tylko na pamięci. A jak próbowano zjednać sobie bogów? Składano im ofiary – były to dary (miecze, pieniądze, kosztowności często rzucane do wody, które służyły temu, by przebłagać boga o łaskę i litość) ale i ofiary z ludzi. Tacyt opisuje, że druidzkie ołtarze w Anglesey “przesiąknięte były ludzką krwią”. Często w opisach pojawiają się wzmianki o całopaleniach a Posejdonos mówił nawet o tym, że “składając ofiarę z człowieka i zadając mu cios sztyletem w przeponę, druidzi wróżyli z konwulsji i ułożenia wnętrzności”. Nie były to jak widać przelewki. Ofiary składano w razie konieczności, ale również w specyficzne święta, które dla Celtów miały ogromne znaczenie. Najstarszy znaleziony kalendarz celtycki (wyryty w blasze) udowadnia, że miesiące dzielono na “dobre i złe” a ich połowy na “ciemne i jasne”. Czas, pogoda i cykl natury były dla Celtów kultowe. Samhain było na przykład świętem o szczególnej mocy. Niebezpieczne, jak pisze znawca kultury celtyckiej Bary Cunliffe, bo było obchodzone w nocy z 31 października na 1 listopada i znaczyło “wejście” w kolejny rok; było pewnego rodzaju granicą między starym a nowym. Robiono wszystko, by nie pozwolić złym duchom przeniknąć do nowego roku – tańczono, ucztowano, składano ofiary i wróżono. To święto obchodzimy do dziś i, w naszej słowiańskiej tradycji, znamy je pod nazwą “Zaduszek”; wcześniej, w pogańskiej,  istniało pod nazwą “Dziadów” (ręka do góry, kto pamięta lekturę szkolną pod takim tytułem!). Na Wyspach zaś funkcjonuje jako znane wszystkim “Halloween”. W Irlandii, która posiada niezwykle bogatą mitologię celtycką, próbowano przekazać z pokolenia na pokolenie historię tego kraju, opowiadając ją “od początku świata” aż do średniowiecza. Te legendy zebrał i spisał w formie gawęd nieznany średniowieczny mnich, nazwając je “Lebor Gabala Erenn” czyli “Księgą Podboju Irlandii” (XI w.) Aż do XVII wieku wierzono w to, że wszystkie legendy opisane w tej księdze były prawdą. Na przykład wierzono, że Fintan mac Bochra – pierwszy człowiek, który wyszedł na brzeg Irlandii, i który miał zdolność przemieniania się (między innymi) w łososia, przebywał pod wodą przez ponad rok po tym, jak nadszedł biblijny Potop. Mając zdolność przemieniania się również w orła i jastrzębia, zdołał przetrwać jeszcze 5500 lat po Potopie i doradzać królom Irlandii jako Fintan Mądry. To Fintan wyjaśnia nam w legendzie jakie ludy zamieszkiwały Irlandię od samego początku:

Życie moje przed mrocznym Potopem

Trwało lat piętnaście przez piętnaście

Zaś po Potopie dał mi Bóg

Lat pięć tysięcy i pięćset

(…)

Ja żyłem w Erynie

(już wtedy) gdy puszczą był Eryn

nim przybył tam syn Agnomana

imieniem Nemhedh, łagodny w obyciu

(…)

Potem lud Tuatha De Dannan

nadszedł w obłokach mrocznych mgieł,

i żyłem pośród nich

a to był długi żywot

(…)

Potem zjawili się Synowie Mila,

co szli z Iberii na południe

i żyłem pośród nich

a mężni byli w walce

(…)

Jam jest Fintan Biały

Syn Oceanu, tego nie ukrywam,

Od czasu, gdy ziemię zalał Potop,

Żyję tu, mędrzec wielki i szlachetny.

Według legendy, lud Tuatha De Dannan przywiózł do Irlandii cztery magiczne skarby: kocioł Dagdy, włócznię Lugha, kamień zway Fal oraz miecz Nuady. Chętnie opowiem o nich więcej przy kolejnej okazji. Ograniczmy się do tego,  że Tuatha De Dannan zostali pokonani przez kolejny lud – Synów Mila (Milezjan) pod wodzą Amhairghina (lAmergina). Najstarsza pieśń irlandzka, “Pieśń Amhairghina” – (“The Song of Amhairghin”), której początki datowane są wg niektórych badaczy na 1268 r p.n.e, została ponoć skomponowana przez sławnego milezjańskiego barda, który o wodzu śpiewał tak:

Jestem jeleniem: o siedmiu rosochach,

jestem potokiem wód: ktory zatapia równinę,

jestem wiatrem: na głębokim jeziorze,

jestem łzą: którą gubi Słońce,

jestem jastrzębiem: wysoko nad skałą,

jestem cierniem: który tkwi pod paznokciem,

jestem cudem: ukrytym wśród kwiatów,

jestem magiem: któż oprócz mnie chłodne czoło rozpłomienia dymem?

Jestem włócznią: która woła o krew,

jestem łososiem: w wodzie,

jestem pokusą: z rajskiego ogrodu,

jestem wzgórzem: po którym wędrują poeci,

jestem dzikiem: złym i bezlitosnym,

jestem falą oceanu: co niesie groźbę zagłady,

jestem przypływem: który porywa ku śmierci,

jestem dziecięciem: któż jak nie ja zerka zza nieociosanego dolmenu?

jestem łonem: każdej leśnej jamy,

jestem płomieniem: na stoku każdego wzgórza,

jestem królową: dla każdego ula,

jestem ochronną tarczą: dla każdej głowy,

jestem grobem: dla wszelkiej nadziei *

Poniżej możecie posłuchać interpretacji tej pieśni w j. irlandzkim.

Mitologia celtycka związana jest z całą plejadą bogów i bogiń  – poprzez mistyczny, irlandzki kraj wróżek i elfów zwany Tir na nÓg – czyli “Krainą wiecznej młodości”, po postaci władców i ludzi mających nadprzyrodzone zdolności. Legendy mieszają się z rzeczywistością. Kto nie słyszał o legendarnym, celtyckim królu Arturze i Bractwie Okrągłego Stołu? Myślicie, że istnieli naprawdę? To, czy tak było do tej pory jest debatowane przez historyków. Kto nie zna czarodzieja Gandalfa, mistycznego druida posiadającego niebywalą moc i wiedzę?  Mity są dla nas znakomitym źrodłem wiedzy o kulturze. Oczywiście, w przypadku mitologii celtyckiej trzeba brać pod uwagę fakt, że czytamy o niej ze źródeł dość “przefiltrowanych”, spisanych ręką katolickich mnichów. W każdej legendzie kryje się ponoć ziarno prawdy…

W następnym artykule zakończymy celtyckie wywody i przyjrzymy się rzymskim podbojom Wysp.

Wasza Nauczycielka

* Norman Davies “Wyspy” tłum. Elżbieta Tabakowska